Sin City

Przysłowiowe Miasto Grzechu odwiedziliśmy na przełomie października i listopada. Od dłuższego czasu Wojtek nosił się z zamiarem zakupu nowego aparatu, więc z racji dość niskiego podatku w Nevadzie, w drodze do hotelu wstąpiliśmy do sklepu fotograficznego. Ja zaopatruję się tam w filtr szary oraz w dodatkowe dekielki (por. w Central Park).

Tło historyczne

Las Vegas w postaci, w której znamy je obecnie zaczęło się formować po 1930 roku, gdy Herbert Hoover podpisał wreszcie akt opisujący projekt tamy na rzece Colorado. Dlaczego wreszcie? Akt ten został przyjęty przez Kongres Stanów Zjednoczonych w 1927 roku, a same plany wybudowania tamy w tamtych rejonach były tworzone już kilka lat wcześniej. Sekretarz Zasobów Wewnętrznych Ray Lyman Wilbur lobbował jak najszybsze rozpoczęcie projektu bojąc się gwałtownie rosnącego problemu bezrobocia w 1930 roku. Efektem jego starań było dostarczenie pełnej specyfikacji inwestycji w grudniu 1930 – na pół roku przed ostatecznym terminem. Prace budowlane rozpoczęły się w następnym roku i mimo ogromu całego przedsięwzięcia zostały zakończone dwa lata wcześniej niż planowano.

Jaki to wszystko ma związek z kasynami? Wytłumaczenie jest bajecznie proste. Napływająca w celach zarobkowych siła robocza, składająca się w głównej mierze z osobników płci męskiej zwiększyła zaludnienie Las Vegas pięciokrotnie: z około 5000 do około 25000 mieszkańców [1]. Pojawiające się kasyna i domy rozrywki powstawały w celu zapewnienia tej rzeszy mężczyzn rozrywek (i oczywiście zarobienia na nich). Prawodawcy stanu Nevada zauważając nadarzającą się okazję na rozwój regionu postanowiły zalegalizować, istniejący już zresztą, miejscowy hazard, w 1931 roku.

Powstająca tama została przez wspomnianego wyżej Wilbura ochrzczona nazwiskiem prezydenta Hoovera:

The present dam which will rise up through the lava walls of Black Canyon near here is but one in a series of such structures scattered throughout the United States. Each has been an achievement of man, a company or a community; each is outstanding in its influence on its neighborhood. Each seems to have reality, even personality, to those who see it. The placid waters above the turbulent falls below appeal to nearly all of us and tug at some deep but common emotion. Each is entitled to some recognition. We have fastened to some of them the names of the great of our Nation. We have the Roosevelt Dam, the Wilson Dam, the Coolidge Dam, and today as Secretary of the Interior and acting in accordance with many requests I have, the honor and privilege of giving a name to this new structure. I choose that of the great engineer whose vision and persistence, first as chairman of the Colorado River Commission in 1922, and on many occasions since, has done much to make it possible and declare that the dam to be built by the Reclamation Service of the Department of the Interior in Black Canyon under the Boulder Canyon project act shall be called the Hoover Dam.

President Hoover is but one in a galaxy of public servants and private individuals who has struggled to bring together the forces in our country to make this project a success. Senator Hiram Johnson, Congressman Swing, Senators Pittman and Oddie rendered never-failing and vigilant service. Their names and those of others too numerous to mention will ever be associated with the work we begin here today. We believe that for each of those who have struggled and worked for the Hoover Dam it will be said: He builded better than he knew.

Excerpt from Secretary Ray Lymnn Wilbur’s speech naming Hoover Dam, in connection with commencement of construction of Boulder Canyon project, September 17, 1930 [2].

Mimo patosu emanującego z wypowiedzi Sekretarza, nazwa tamy została zmieniona przez jego następcę, Harolda Ickesa na Boulder Dam, w dwa miesiace po przejęciu przez niego tego urzędu za pierwszej kadencji prezydenta Franklina Delano Roosevelta. Ze względu na niezbyt przychylne nastroje związane z wielkim kryzysem (mającym miejsce podczas kadencji Hoovera), twierdził on, że niesmakiem było firmować tamę nazwiskiem urzędującego wówczas prezydenta. Kolejnym uzasadnieniem jego decyzji miał być też fakt, iż tama była wcześniej znana pod właśnie tą nazwą. W 1947 roku, czyli rok po opuszczeniu urzędu przez Ickesa, Kongres Stanów zjednoczonych ostatecznie przywrócił poprzednią nazwę, kończąc tym samym wszelkie dyskusje na ten temat, i tak do dziś zwie się ona Hoover Dam.

Downtown, a Strip

Obiegowa opinia, z którą się spotkałem, głosi, iż Las Vegas Strip, tj. rozciągający się na ponad 4 mile fragment Las Vegas Boulevard South tuż za granicami miasta Las Vegas, powstał ponieważ kasyna nie były mile widziane w Las Vegas Downtown. Otóż nie jest to do końca prawda: gdy w 1931 roku przyznano pierwszą licencję kasyna powstawały w samym Las Vegas, jednakże ich lokalizacja była ograniczona jedynie do Fremont Street. Ulica ta prędko stała się pierwszą wybrukowaną ulicą miasta i została na niej zamontowana pierwsza sygnalizacja świetlna. Wszystkie pozostałe kasyna musiały znaleźć się poza granicami miasta, na południe od Las Vegas Boulevard. Jak łatwo można się domyślić, jedna ulica w mieście to zbyt mało na tak prężnie rozwijający się biznes.

Poniższe zdjęcia satelitarne przedstawiają to samo miejsce odpowiednio w 1950 i 2012 roku. Ewidentnie widać, że jedyny wspólny mianownik to 3 drogi, które teraz są nieco poszerzone, tudzież lotnisko, obecnie znacznie rozbudowane. Dojeżdżając do Las Vegas nie sposób oprzeć się wrażeniu, że miasto to zostało po prostu wydarte okalającej je pustyni.

Jak bardzo rozwinął się Strip może dać do myślenia fakt, że piętnaście spośród 25 hoteli na świecie o największej liczbie pokoi znajduje się właśnie tam.


Nie wiedząc zbytnio co zrobić z kilkoma godzinami pozostałymi do możliwości zameldowania się w hotelu jeździmy chwilę po mieście, przy okazji spoglądając na mapę. Pierwszym pomysłem jest wybranie się do ZOO, ale z zewnątz wyglada ono okropnie i całe jest skryte za wysokim murem niczym więzienie. Zamiast tego decydujemy się na przejażdżkę do pobliskiego Red Rock Canyon. Niestety zostajemy wpuszczeni w maliny przez Google Maps i lądujemy gdzieś na pustyni z przeróżnych form i kształtów jukkami krótkolistnymi, popularnie zwanymi drzewami jozuego. Nic jednak straconego: mamy przyjemność jechać naprawdę imponującymi drogami prowadzonymi między ogromnymi, wydrążonymi skałami.

Red Rock Canyon

Piętnaście mil na zachód od miasta znajduje się Red Rock Canyon National Conservation Area. Nie będę się zbytnio rozpisywał na temat tego miejsca. Największą dla mnie atrakcją była pętla drogowa, którą ten obszar oferuje – 13 mil bardzo ekscytującej trasy sprawiającej niesamowitą frajdę podczas jazdy. Podobno strażnicy lubią się czaić z radarami, ale jakoś nie przeszkadzało mi to wtedy.

Las Vegas

Następnego dnia rano Wojtek mówi, że widział w pobliżu hotelu Subwaya, więc postanowiliśmy się tam wybrać na śniadanie. Piechotą. Niestety poruszanie się poza Stripem – a nasz hotel leży tuż za nim – nie należy do prostych czynności: bardzo mało chodników i jeszcze mniej przejść dla pieszych. Żeby się tam dostać, muszę przejść przez jedną długą kładkę, przejść pod drugą po piachu by potem przeskoczyć przez jakies ogrodzenie. Wojtek obchodzi do okoła, a i tak musi przeciskać się przez jakąś bramkę. Po śniadaniu jadę na zakupy i zobaczyć trochę miasto. Znajduję bardzo fajny i duży sklep z ogromną ilością różnych warzyw, owoców, orzechów i kawy, gdzie zaopatrzam nas w kilka kilogramów owoców w bardzo przyzwoitych, jak na tę pustynię, cenach. Potem szukam miejsca gdzie mógłbym kupić nowe GoPro, ale sprzedaż została chyba przesunięta w czasie i nigdzie jeszcze jej nie mają.

Po powrocie nie jest dane mi odegrać się w pokera za to co spotkało mnie w Atlantic City. Odpuszczam sobie granie tutaj, gdyż widząc ilość pieniądzy w obrocie na stołach ryzyko przegranej zdaje mi się zbyt duże. Dowiaduję się, że gdy byłem na zakupach Wojtek zdążył przegrać ze 100 dolarów. Późnym popołudniu jedzie on na samotną wycieczkę, a ja zostaję w pokoju z piwem i laptopem probując skończyc jeden projekt.

Jadę na przejażdżkę po Vegas – docieram najpierw do Lake Las Vegas, gdzie znajdują się kurorty dla nieprzyzwoicie bogatych ludzi – pierwsze skojarzenie to kurorty w Egipcie – miejsce zupełnie inne od samego Vegas – palmy, wodospady, nieprzyzwoicie porządnie przystrzyżone trawniki. Potem ruszam do Boulder City, oglądać tamę Hoovera.

Wojtek Szkutnik, Dziennik Podróży

Wieczorem jedziemy zobaczyć słynne fontanny przy resorcie Bellagio. Pokazy są fantastyczne, zostajemy na trzy z nich, gdzie udaje mi się nakręcić ostatni z nich z moją ulubioną piosenką Beatlesów w tle: Lucy in the Sky with Diamonds. Potem jedziemy do Stratosphere Tower licząc na to, że będziemy mogli zrobić jakieś fajne nocne zdjęcia panoramy Las Vegas. Niestety nie wpuszczają nas ze statywami, więc za sam wyjazd windą byłoby kosmicznie drogo, dlatego rezygnujemy i po krótkiej przejażdżce nocą po Downtown wracamy do hotelu.

Hoover Dam

Tu pozwolę sobie na mały anachronizm, gdyż Las Vegas i okolice odwiedziłem również w grudniu, zaraz przed Świętami Bożego Narodzenia. Dysponując innym samochodem – czerwonym Chevroletem Camaro 2013 – postanowiłem wybrać się nad Lake Mead i nareszczie zobaczyć Hoover Dam.

W drodze powrotnej do hotelu postanowiłem zobaczyć jak wygląda miasteczko, które zostało zbudowane przez władze federalne specjalnie dla budowniczych tamy: Boulder City. Ale nie oszukujmy się. Byłem już głodny, no i nie mogło zabraknąć jedzenia, więc na oku miałem głównie The Dillinger: Food and Drinkery, polecany przez użytkowników serwisu TripAdvisor. Zdecydowałem się na specjalność menu: The Dillinger Burger: Our signature burger. Topped with Cheddar Cheese, Applewood Smoked Bacon and Beef Brisket. Dangerously good. z dodatkiem świeżego awokado i frytkami ze słodkich ziemniaków. Nie zawiodłem się – był to zdecydowanie najlepszy burger jaki jadłem w USA. Przy okazji barman okazał się wybitnym znawcą American IPA, więc nie mogłem sobie odmówić spróbowania jednego z tych, które polecał.

cdn.

Przypisy

  1. Wm. Joe Simonds, Hoover Dam: The Boulder Canyon Project, Bureau of Reclamation, Denver, Colorado, 1995.
  2. Bureau of Reclamation, New Reclamation Era (volume 22-23), General Books LLC, Washington, D.C, 2010.